czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział 8. " Jesteśmy parą"- Liam

(Jedna z moich ulubionych )

Od razu ruszyłam  do łazienki, ubrałam się w to. Byłam ciekawa co Harold wymyśli.  Kurcze przecież nawet nie wiem kiedy przyjedzie.  Postanowiłam napisać coś w pamiętniku.
                                                   
Sobota 6 maja 2012rok

Pamiętniczku, od wczoraj wiele się zmieniło.  Harry przeprosił mnie i nawet zaczynamy się  przyjaźnić.  Czuje się dzięki temu lepiej. Moje myśli nie zajmuje już Dawid.  Harry szykuje dla mnie jakąś niespodziankę nie mogę się doczekać co to może być!!!....

Przerwał mi dzwonek do drzwi, szybko pobiegłam  je otworzyć. To Harry.
-Gotowa?-zapytał. ubrany był w ciemne jeansy i biały t-shirt. Był bardzo przystojny.
-Tak. A powiesz mi gdzie idziemy?-pytałam.
-Wytrzymaj jeszcze chwilę-poprosił.
-Nie! Powiedz!-prosiłam. Pociągnął mnie za rekę.
-Idziemy-powiedział.  Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do samochodu. Po dwudziestu minutowej drodze. Zatrzymaliśmy sie przed kręgielnią.  
-Idziemy na kręgle?-zapytałam zaskoczona. Nie spodziewałam się tego.
-Wszyscy tam czekają-powiedział. Wyszliśmy z samochodu. I ruszyliśmy do środka. 
Miał rację wszyscy tam byli. I przywitali mnie z uśmiechem. Zayn poszedł zamówić coś po picia. A Harry z Louisem  majstrowali coś przy sprzęcie. 
-Może dobierzemy się w pary? Każdy po jednym rzucie?-zaproponował Lou.
Wyszscy byli na tak. Ja się nie odzywałam, ale nie miałam nic przeciwko. 
- Więc tak dziewczyna z chłopakiem- powiedział Niall.
Perrie z Zaynem. Dosia z Niallem. Louis z Eleanor. Iza i Liam. No, więc ja musiałam być z Harrym.
Rozpoczęliśmy. Zagraliśmy trzy rundy. W pierwszej rundzie wybrali Perrie i Zayn. W drugiej Ja i Harry. A trzecią Lou i Eleanor.
 Po 22 wyszliśmy z kręgielni.  Było super! Świetnie się bawiliśmy.
-Dzięki-powiedziałam  Harremu na ucho.
-W ten sposób chciałem cię przeprosić.-powiedział i posłal mi swój powalającu usmiech.
-Ja juz dawno zapomniałam...
-Opuścimy was-przerwał nas Liam.
-Dlaczego? I jakiem 'my'?-zapytałam.
-Jesteśmy z Izą para- powiedział zawstydzony.
-Wiedziałam, że z was coś będzie, ale nie sądziłam, że tak szybko-powiedziałam.Jak się pewnie domyślacie wszyscy zaczęli im gratulować i życzyć szczęścia.
Po chwili nasze gołąbeczki opuściły nas.
-Może pójdziecie do nas?-zaproponował Lou.
-Ja nie mogę jestem jutro umówiona o 8 rano muszę jako,ś wyglądać-powiedziałam- Ale Dosia pewnie jest chętna-powiedziałam,a ona posłała mi  szeroki uśmiech.
-Odprowadzę cię-powiedział Harry.
-Nie trzeba. Poradzę sobie-powiedziałam i poszłam. Weszłam do środka naszego budynku i zaczęłam szukać klucze, gdy zauważyłam, że na schodach siedzi Martyna. An sobie miała to.
-Hej!-krzyknęła i przytuliła mnie.
-Jak dobrze, że jesteś-powiedziałam.
-Harry!-wykrzyknęła. Szybko się odwróciłam.
-Zapomniałaś telefonu. Dzwonili z kręgielni-zaczał- Pojechałem po niego.
-Nie musiałeś. Dzięki-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego- To jest Martyna.
Przedstawiłam ich sobie, a potem pomogliśmy jej wnieść walizki (5) do środka.
Harry pożegnał się z Martyną, a  ja ruszyłam go odprowadzic.
-Dzięki-powiedziałam- Za  wieczór i telefon.
-Daj spokój. Dobranoc-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Pa-powiedziałam i zamknęłam za nim drzwi.
______________________________________________
Sorrki brak wen.
5 komentarzy =  nowy rozdzaiał

wtorek, 13 listopada 2012

Rozdział 7. " Przeprosiny"

(Little Mix <333)

Gdy wróciłam do kuchni dziewczyny i Niall siedzieli już przy stole. Dominika miała na sobie  ten zestaw, a Iza ten.
-Hej-przywitałam ich, oni pokiwali tylko głowami, bo buzie mieli pełne jedzenia. Usiadłam obok Nialla i także zaczęłam jeść. Po śniadaniu Niall i Dosia zaproponowali, że posprzątają.  Nie mieliśmy nic przeciwko. Iza poszłam się szykować umówiła się Liamem. Ja usiadłam w salonie z zamiarem napisania czegoś w moim pamiętniku, ale przyszedł Harry i od razu przestałam.
-Co tam piszesz?-zapytał zaciekawiony, próbując mi go wyrwać.
-Zostaw to mój pamiętnik.
-Aha- powiedział- To tym bardziej muszę go mieć-powiedział i rzucił się na mnie. Zaczęłam go kopać, a on zaczął mnie łaskotać. Uszczypnęłam go.
-Auuu1 To boli.
-To mnie zostaw i wyjedziesz z mieszkania żywy-powiedziałam i ruszyłam schować pamiętnik. Po chwili weszła Iza. Przebrana w to.
-Udanej randki-powiedziałam
-To nie jest żadna randka!
-Jasne! Co mi tu kaktus rośnie!-powiedziałam wskazując na rękę.
-Dobra lecę-powiedziała i udała się do drzwi.
-Pa!-zawołaliśmy za nią.
-My też się zbieramy-powiedziała Dosia.
-Gdzie?
-Jak to gdzie? Na drugie śniadanie!-powiedziała. Uśmiechnęłam się. Wyszli.
-No to zostaliśmy sami-powiedział Hazza. jejciu kompletnie o ni zapomniałam.
-W zasadzie to ja wychodzę-powiedziałam i wzięłam torebkę do ręki.
-A gdzie?-zapytal.
-Sprawdzę wyniki, powinny juz być-powiedzialam i ruszyłam do drzwi.
-Pójdę z tobą- powiedział. Zamurowało mnie.
-To jak idziemy?-zapytał.
Pokiwałam głową. Ni cóż mówi się trudno.Spędzę całe popołudnie z moim lubionym kolegą. Szliśmy w milczeniu co było dosyć niezręczne. No ale o czym mam z nim rozmawiac? Po chwili on jednak zaczął.
-Słyszłaś moja rozmowę z Zaynem prawda?
-Coś nie coś-powiedziałam
-Chciałem cię za to przeprosić. Nie pomyślałem, że możesz to usłyszeć.
-Czyli nadal tak uważasz?-pytałam.
-Powoli zmieniam zdanie-powiedział.
-Powoli??!?!-zapytałam oburzona- Zaraz możesz szybko oberwać-powiedzialam i walnęłam go w ramię.
-O ty!-krzyknął i zaczął mnie gonić. Szybko ruszyłam do ucieczki.
-Zaraz cię złapię!-krzyczał.
-Chyba śnisz!-odpowiedziałam i dałam z siebie wszystko, ale  miał rację po chwili był już przy  mnie.
-Masz słaba kondycję-powiedział- Od dzisiaj codziennie rano biegamy-powiedział.
-Masz na to czas?-zapytałam.
-Dla ciebie zawsze mam czas-powiedział i puścił do mnie oko.
-Słodki jestes jak nigdy-powiedziałam i poklepałam go po policzku. Właśnie dochodziliśmy do  budynku gdzie mają wywiesić wyniki. Podeszliśmy bliżej i zaczęliśmy szukać mojego nazwiska.
-Jestem!-krzyknęłam i przytuliłam Harrego. Podniósł mnie i okręcił sie dookoła.
-Gratuluję-powiedział- Musimy to uczcić!
-Jak?-zapytalam.
-Wieczorem po ciebie wpadnę- powiedział- A teraz odprowadzę cię do domu.
Po 15 minutach byliśmy w mieszkaniu.
-A gdzie idziemy?-zapytałam.
-Ubierz się normalnie nic wielkiego-powiedział i wyszedł- Pa!!!
-Harry?-zawołałam.
Ale on nie odpowiedział.

______________________________
I jak podoba się???
5 komentarzy = nowy rozdział

poniedziałek, 12 listopada 2012

Rozdział 6. "Śniadanie"

 (Prosze )

Wróciłam do mieszkania po 20. Chłopców już nie było.,a dziewczyny były u siebie. Więc poszłam się wykapać,a nanstepnie postanowiłam zacząć pisać swój pamiętnik, który dzisiaj kupiłam.

Piątek 5 maja 2012 rok.

Drogi pamiętniku, bo tak się to chyba pisze. Przyjechałam do Londynu, aby zacząć wszystko od  nowa. Zapomnieć o przeszłości i zacząć żyć chwilą. Po śmierci Dawida, myślałam, że moje życie się skończyło. Po przyjeździe tutaj miało być inaczej- lepiej. Ale nie jest. Nie potrafię o nim zapomnieć. One nadal zajmuje  najważniejszą  część mojego życia. Nie wiem czy dam radę. Jesteś jedyna osobą której mogę wszystko powiedzieć. Zayn- to druga bliska mi osoba bez której nie umiałbym sobie poradzić. Rozumie mnie. Jest taki jak ja. Otwieram się przed nim, bo sprawia, że nie umiem zachować się inaczej. Zawsze jestem z nim szczera. Chociaż nie wszyscy wierzą w przyjaźń damsko-męską,a wierzę. Nie kocham Zayna. jest moim przyjacielem, bratem i pomoc w kłopotach. Ale jest też Harry. Nie lubi nas. I nie mogę pozwolić, aby się przez nas kłócili. Muszę to jakoś rozwiązać. Ale jak?
Mam nadzieję, że mój pierwszy wpis to nie katastrofa ?

Rano obudziły mnie zapachy i odgłosy dochodzące z kuchni. Szybko pobiegłam do łazienki założyłam ten zestaw i pobiegłam do kuchni. Ale tam przeżyłam nie miłe zaskoczenie. Bo w kuchni był Harry.
-Hej-przywital mnie.
-Co ty tu robisz?-zapytałam wprost.
-Robię śniadanie. Jak widać . Z resztą inteligentna osoba za....
-Daruj sobie-powiedziałam, wymuszając wzrokiem odpowiedź.
-Przyjechałem z Niallem rano do dziewczyn, ale one się śpieszyły z tego samego powodu co ty wczoraj. Więc Horan je zawiózł, a ja poszedłem zrobić śniadanie-powiedział i zrobił zamyślona minę.- Tak, to chyba wszystko. Zadowolona?
-Tak-powiedziałam i zaczęłam robić sobie warkocz. 
-Masz rację w warkoczu ci zdecydowanie lepiej.-powiedział i puścił do mnie oko.
Nic nie odpowiedziałam, przewróciłam tylko oczami.
-Słodka jesteś-powiedział- ale tylko kiedy śpisz-dodał.
-A skąd wiesz....-zaczęłam.
-Co?-zapytał zadowolony z siebie
-Byłeś w salonie-powiedziałam i rzuciałam w niego pomidorem czy jabłkiem, czyś co leżało w misce.
-Ej, bo zbrudzisz mi ciuchy!-krzyknął- A tak na marginesie, słodką masz piżamkę.
-Zamknij się!-powiedziałam zirytowana
-A serduszka? Motylki? Nie w biedronki?-zgadywał.
-Wal się-powiedziałam i wyszłam z kuchni. Usiadłam w salonie i włączyłam telewizor (4fan tv). Właśnie leciało LWWY. Harry wbiegł do slaonu z krzykiem.
-Jestem w telewizji! Juhu!
Przełączyłam kanał.
-Ej-wydarł się- Przecież jestem taki przytony w tym teledysku.
-Chyba masz zwidy-skwitowałam.
Zapadła niezręczna cisza nie wiedząc co robić zaczęłam przełączać kanały, ale jak na złość nic ciekawego nie leciało.
-Mam-pytanie- Mogłabyś podarować mi jedną ze swoich sweet piżamek?
-Szkoda, że nie masz dziewczyny-powiedzialam.
-Dlaczego?-zapytał zaskoczony.
-Bo wtedy miałbyś komu innemu dokuczać.
-Jesteś zakochana?-zapytał. Nieźle mnie zaskoczył. Co mam mu powiedzieć, że kocham umarłego? Milczałam, a Harry robił się coraz bardzie ciekawy.
-Ni to jak?
-Tak jestem zakochana-powiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.- w zasadzie byłam, nie wiem jak mam to powiedzieć.
-Nierozumiem?
-widzisz... przyjechałam do Londynu cztery miesiące temu razem z moim chłopakiem Dawidem. Miał raka przyjechał się tu leczyć, tylko- wzięłam głęboki oddech- że chemie było zbyt ciężkie i on nie przeżył- coraz bardziej płakałam.- Wróciłam tu, aby zacząć wszystko od nowa, zapomnieć tylko, że nie umiem Harry.... Nie radzę sobie.
Harry podszedł do mnie i objął mnie.
-Ciii- mówił- Już dobrze.
Mocno go przytuliłam i płakałam.
-Dzięki Harry. Od razu mi lepiej.-powiedziałam i uśmiechnęłam się blado.
-Nie wiedziałem.
-Wiem. Pójdę do łazienki doprowadzić się do porządku.
-Jasne-powiedział. A ja udałam się do łazienki.

__________________________
4 komentarzy = nowy rozdział

Rozdział 5. "Jeszcze ci obciachu narobię"

 (Kate Perry: Wide awake)

Była 11:56 gdy do drzwi zadzwonił dzwonek. Iza pobiegła otworzyć. Po chwili wszystkie stały  już w salonie. Perrie miała na sobie To, a Eleanor To. Przy nich czułam się jak brzydkie kaczątko, które nigdy nie będzie pięknym łabędziem.
-Hej-przywitałam je.
-Dzięki za zaproszenie-powiedziała Eleanor.
-Wejdźcie- zachęciłam je. Rozłożyłyśmy się w salonie i weszłyśmy na skype- gadałyśmy z Martyna (tylko, że tym razem po angielsku).  Dziewczyny namawiały ją, żeby przyjechała do nas do Londynu, ale ona powiedziała, że nie chce rozstawać się z Igorem.  Było jakoś krótko przed 16, gdy do drzwi zadzwonił dzwonek. Pobiegłam otworzyć. Niall, Liam, Louis, Zayn.
-Hej
-Siemka
-Cześć
-Hejo- przywitali mnie po kolei i weszli do środka.
-Hej-odpowiadałam. Po chwili wszyscy siedzieli w salonie. Niall zajadał paluszki, Liam gadał z Iza, Eleanor i Lou całowali się, a Zayn mówił Perrie, że bardzo za nią tęsknił. JA i Dominika  przygotowałyśmy coś do przekąszenia. Ustawiłyśmy wszystko na stole,a Dosia zapytała:
-Harry nie przyjdzie?
-Najpierw zaparkuje-powiedział Liam. Nie wiedziałam co robić. Zapomnieć o tym wszystkim? Unikać go? A może porozmawiać z nim o wszystkim? Wtedy przypomniało mi się, że muszę złożyć dokumenty na studia, a mam czas tylko do 17.
-Nie gniewajcie sie ,ale muszę złożyc dokumenty do 17, więc się śpiesze.
-Harry cię zawiezie-zapropnował ZAyn.
-Nie!-krzyknęłam szybko- Nie, nie trzeba.-dodałam nieco spokojniej- Po co ma się fatygować-powiedziałam i ruszyłam do drzwi ignorując zdziwione ich spojrzenia. Miałam jeszcze zamiar wstąpić do pobliskiego sklepu i pochodzić po Londynie. Wyszłam z mieszkania. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam "Wide awake" Napisałam jeszcze SMS-a do Dośki, że  wrócę późno.  Nagle kto złapał mnie za ękę. Szybko odwróciłam wzrok w jego stronę. Harry. Wyjął słuchawkę z mojego ucha i zapytał
-Nawet się nie przywitasz?
-Poco ze mna gadasz/ Przecież jestem zwykłą, głupią Polką- powiedziałam i ruszyłam dalej.  Znów zlapal mnie za rękę.
-A tak zapomniałam: Cześć. Tak lepiej?
Przewrócił tylko oczami i ruszył za mną.  Postanowiłam go zignorować, przecież prędzej czy później mu się to znudzi, ale myliłam się. Szedł za mną.
-Czego chcesz? Wszyscy na ciebie czekają-powiedziałam.
-Gdzie idziesz?-zapytał
-Złożyć dokumenty. Mam czas do 17 więc wybacz, ale troche się spieszę-powiedziałam
-Zawiozę cie-powiedział.
-Po co? Jeszcze ci obciachu narobię-powiedziałam i zostawiłam zaskoczonego Harolda na środku ulicy

________________________________-
4 komentarze = nowy rozdział <33

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 4. "Nie rozumiem Harrego."

 ( Save you tonight)

Chodziłam po parku jakąś godzinę. Ale nadal nie rozumiem dlaczego Harry nas nie lubi. Przecież nawet nas nie poznał i nac mu nie zrobiłyśmy. Ale jeżeli chłopacy mają przez nas kłócic to zakończę tę znajomośc. Wróciłam do mieszkania po 17. Iza i Dominika siedziały w salonie i gadały z Martyną przez skypa.
-Hej!-zawołałam- Jak tam Igorowa?
-Dobrze, a w zasadzie coraz lepiej.
-Cieszę się powiedziałam- Co chciałaś od Izy?
-Nic, tak tylko.
-Aha-powiedziałam i udałam się do kuchni.
-Zrobię naleśniki. Chcecie?-zawołałam do dziewczyn.
-Jasne!!!!
Po 15 minutach siedziałyśmy w przy stole i zajadałyśmy naleśniki.
-Pycha!-powiedziała Iza.
-Nooo- przytaknęła Dominika- Wiecie co?...-przerwał jej dzwonek do drzwi. Ruszyłam otworzyc. To Niall i Liam.
-Ale pachnie!-krzyknął blondyn i pobiegł do kuchni.
-Hej, przepraszam za niego. Mogę wejśc?-zapytał Liam. Skinęłam głową, a on ruszył za Nillem do kuchni.
-Przyszliście sami?-zapytałam
-Nie. Lou parkuje. Zaraz dojdzie. No i już po chwili w kuchni stał Louis.
-Odaj fartucha!-krzyknęłam. Pośpiesznie go zdjęłam i podałam brunetowi. Chłopaki siedzieli u nas do 22. Było super, nieźle się ubawiliśmy. Zauważyłam, że Liam i Iza maja ku sobie. Ja wciąż myślałam co począc z Haroldem. Postanowiłam poradzic się Daddiego.
-Liam... Słuchaj... Czy tobie przeszkadza to, że jesteśmy z Polski?-zapytałam skrępowana.
-Ni1 Dlaczego? Przecież to normalny kraj  co miałoby mi przeszkadzac?-powiedział- A co?
-Nic, a Reszcie?-drążyłam.
-Też nie.
-Dzięki-powiedziałam. Trochę mi ulżyło. chociaż jeden.
-Juliet!- chłopcy mówią do mnie po Angielsku.
-Tak?
-Czy cos się stało? -zapytał zatroskany, to było miłe.
-Nie. Wszystko w porządku-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Bo, wiesz zawsze możesz na mnie liczyc.
-Nie, bo Iza będzie zazdrosna-powiedziałam i puściłam do niego oko.
-A co? Podobam się jej?-zapytał uradowany.
-Nie wiem, przecież dopiero co się poznaliście, ale tak mi się wydaje.- Zaczerwienił się.
-Coś ty mu zrobiła?!?!-wykrzyknął przerażony Lou.
-Nic, tylko gadamy-powiedziałam zaskoczona jego zachowanie.
-Jasne, a za niedługo romans!
-Nie! My tylko gadamy-bronił się Liam.
-Najlepiej zakończmy  temat- zaproponowała Iza.
-jestem za!-krzyknął Liam i posłał Izie uśmiech uwielbienia.
-Musimy się już zbierac- powiedział Niall.
-Pa!-zawołałam.
Poszłam się wykapac,a później położyła się szybko zasnęłam. Tym razem śnił mi się Harry . Wyzywał mnie , obrażał i naśmiewał się.
Rano obudziła się o 10. Dziewczyny jeszcze spały. Poszłam do łazienki,ubrałam się i ruszyłam do kuchni zrobic śniadanie. Dziewczyny schodziły się po kolei Dominika miała na sobie  To, a Iza To.
-O 12 przyjdą Eleanor i Perrie.
-To super -powiedziałam z entuzjazmem i zabrałyśmy się do jedzenia.

__________________________________
Wiem nudny, ale nie mam pomysłu. Sorrki <3333

czwartek, 8 listopada 2012

Rozdział 3. "One są głupie!"

(Dzisiejszy utwór to  Na Na Na)


Gdy dojechaliśmy do mieszkania Zayn pomógł wnieść nam walizki na górę.
-Dzięki -powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego- Pewnie masz mało czasu, a my ci tu zawracamy głowę
-Przestań. Chcę wam pomóc. A jutro zapraszam was na śniadanie-powiedział.
-Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. Masz dużo pracy, koncerty i wywiady...
-Jutro o 10 u nas-powiedział
-Nie znamy adresu-powiedziała Iza. Skarciłam ja wzrokiem.
-Przyjadę po was za 15 dziesiąta-powiedział. Przytulił mnie na pożegnanie i ruszył do wyjścia.
-Zayn.... Dziękuję-powiedziałam
-Daj spokój.-poprosił i wyszedł.
Poszłam do łazienki, wykąpałam się i przyszłam do salonu.
-Jak śpimy?-zapytałam. Bo miałyśmy dwa pokoje.
-Będę spać na kanapie-powiedziałam- A wy zajmijcie pokoje.
-Okej-zgodziły sie obie, bo jak wiecie moje przyjaciółki to straszne egoistki.
-Napiszę Sms-a do Martyna-powiedziała Dominika i znikneła w sypialni.
-Dobranoc-powiedziała Iza.
-Pa-pożegnałam ją. Położyłam się na sofę i po chwili zasnęłam.  Śnił mi się Dawid. Nasza przeszłość. A później powiedział.
-Zdradzasz mnie!!!!!
I złapał mnie za gardło próbują udusić. Krzyknęłam. Szybko się przebudziłam.Na czole miałam krople potu. Płakałam.  Aby się uspokoić poszłam do kuchni i napiłam się wody.
Po 15 minutach starania się, by zapomnieć o tym koszmarze. Wróciłam do łóżka i zasnęłam.
 Rano obudziły mnie promienie słoneczne.
-Hej-przywitała mnie Dominika na sobie miała to włosy miała rozpuszczone.
-Hej, już nie spisz? Która godzina?
-Dziewiąta, więc radzę ci się pośpieszyć-doradzila.
Szybko wstałam i pobiegłam do łazienki. Wiecie cała ta poranna toaleta i szybko wybrałam coś sensownego z walizek. Po chwili byłam gotowa, na sobie miałam ten zestaw, a włosy spięłam w kucyk. Gdy weszłam do kuchni Dosia zmierzyła mnie od stóp do głów.
-I jak? Może być-zapytalam
-Może.
Po chwili dołączyła do nas Iza. Wystroiła jak na nią, bo Iza to taka szalona, ale nie w dziedzinie ubioru ( Look)
- Dobrze wyglądam?-zapytała.
 -Wyglądasz bosko-odrzekłam. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, więc szybko pobiegłam je otworzyć. To pewnie Zayn- pomyślałam. I oczywiście nie pomyliłam się.
-Hej-przywitał mnie  i przytulił- Gotowe?
 -Tak-odpowiedziałam i poszłam po dziewczyny. Wyszliśmy z domu, po 20 minutach byliśmy w u chłopaków.
-Cześć- zawołal do nas blondyn o niebieskich oczach.
-Hej-odpowiedziała Dosia uśmiechając się do niego.
 -To jest Julia, Iza i Dominika-przedstawił nas Zayn.
-To jest Lou, Liam i Niall.-powiedział wskazując na paskowatego jedzącego  marchewki, następnie na bruneta jedzącego lody widelcem na końcu na blondyna, który nas przywitał.
-A gdzie Harry?-zapytała Iza.
-Nie wrócił na noc do domu-powiedział Niall i puścił oko do Dominiki.
-To chodźmy Perrie i Eleanor już czekają.
-Hej-przywitała nas równocześnie, gdy weszliśmy do ogromnego salonu.
Zayn nas sobie przedstawił i zasiedliśmy do stołu. Po zjedzeniu pomogłyśmy posprzątać dziewczynom talerze. Niall był bardzo zły, że zabieramy mu jedzenia, ale gdy Dominika posłała mu proszące spojrzenie uległ.  Po chwili wszedł Harry.
-Cześć-przywitał nas niezainteresowany- Pójde do siebie strasznie boli mnie głowa.
-Jasne-powiedział Lou.
-Nie, czekaj-zaczął Liam- To jest Dominika, Iza i Julia są z Polski.
-Taaa, fajnie-powiedział i udał się do siebie. Zayn poszedł za nim. Postanowiłam to zignorować. Lou, Niall, Eleanor i Dominika zaczęli robić sok marchewkowy. Iza i Liam oglądali 'Toy Story', a ja zaczęłam gadać z Perrie.
-Słuchaj...-zaczęłam.
 -Tak?
 -Nie jesteś na mnie zła, że przyjaźnie się z Zaynem?-zapytałam
-Nie. Ufam mu-powiedziała. Wtedy zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam-powiedziałam i odebrałam go.
-Słucham?
-Dzwonie do Izy już pół godziny, co się dzieje?-zapytała zmartwiona Martyna.
-Nic się nie dzieje. Widocznie zapomniała telefonu.
Chłopaki zaczęli coś krzyczeć, więc poszłam po schodach na górę.
-Na pewno?-drążyła.
-Tak.
-w takim razie powiedz szanownej Izabelli, ze ma do mnie oddzwonić.-powiedziała- Pa!
-Narka- rozłączyłam się.
Drzwi pokoju Zayna były otwarte, więc postanowiłam sprawdzić, czy z chłopakami wszystko w porządku.
-... Proszę cię Harry... Bardzo je lubie. Bądź dla nich milszy-prosił go Zayn.
Harry zaczął coś szeptać, więc podeszłam bliżej.
-... To pewnie zwykłe, głupie i zacofane Polki!
Byłam zdziwiona, dlaczego Harry tak źle o nas myśli?
-Jak je nazwałeś?!?!-zapytał zdenerwowany Zayn.
-Głuchy jesteś?
Szybko się odwróciłam i zeszłam na dół. Wzięłam torbę i powiedziałam do nich:
-Będę się już zbierać-powiedziałam. Usłyszałam tylko:
-Pa!
-Cześć!
-Narka!.
Wyszłam z domu chłopaków i ruszyłam do parku. Muszę sobie to wszystko przemyśleć.

___________________________________
Mam nadzieję, że nie zawodzę??

wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 2 " Zayn Malik z One Direction"

(Dzisiejsza piosenka)

Martyna i Igor (jej chłopak) przyjechali po mnie zgodnie z umową. Igor pomógł mi załadować walizki do samochodu. Gdy wsiadłam do środka, zauwazyłam, że Martyna jest jakaś smutna.
-Hej!-przywitałam ją- Coś się stało?
-Nie. Ale będę zaa wami tęsknić-powiedziała.
-My za tobą też, ale będziemy gadać przez skypa. A za miesiąc dołączysz do nas.
-Tak, wiem-powiedziała bez entuzjazmu.
Po chwili byliśmy już przed domem Dominiki.. Igor, który jest dżentelmenem, pomógł jej z bagażami. A tak w ogóle trochę wam o nim opowiem: Jest o rok młodszy od Martyny, czyli w moim i Iza wieku.  Chodzi z Martyna już trzy lat i świata poza nią nie widzi. Naprawdę pasują do siebie.
-Hejka!- przywitała nas Dosia, gdy weszła do samochodu.
-A coś ty się tak wystroiła?-zapytałam, nie wiem czy wam wspominałam, ale Martyna i Dośka są strasznymi modnisiami, sami zobaczcie: Martyna założyła dziś TO, a Dominika taki zestaw.
-No wiesz musze wyrwać jakieś dupy!-powiedziała. Od razu  uśmiech zniknął z mojej twarzy.
-Przepraszam... Nie pomyślałam-powiedziała zawstydzona.
-Dużo zabrałaś takich boskich ciuchów?-zapytałam, aby nie rozwiać tematu. Wiem, że dla wszystkich to niezręczna sytuacja.
-No trzy walizy-powiedziała z ulgą w głosie.
Nagle drzwi z mojej strony otworzyła się, do środka weszła uśmiechnięta Iza, na sobie miała taki strój.
-Hejo!-przywitałam ja- Gotowa?
-Noooo. Strasznie się cieszę.-mówiła, a zaciesz nie znikał z jej twarzy.
Po 10 minutach byliśmy już na lotnisku. Pożegnaliśmy się z Martyną  i Igorem. Dominika poryczała się. Ja starałam zachować dobrą minę do złej gry. Niby chcę wyjechać, zapomnieć o tych niektórych sprawach i zacząć wszystko od nowa, ale z drugiej strony będę za nimi wszystkim tęsknić.
-Trzymajcie się!-zawołałam.
-Zadzwońcie, jak wylądujecie-poprosiła Martyna.
-Dobrze, nie martw się-powiedziała Iza i wsiadłyśmy do samolotu.
Usiadłam przy oknie, bo one cykora miały. Obok mnie usiadła Iza, a dalej Dosia. Izunia włożyła słuchawki do uszu i zaczęła strasznie głośno spiewać.
-Ciszej-powiedziałam do niej.
-Ale to One Direction!
-Aha, to zmienia postać rzeczy-powiedziałam, a ona znów zaczęła śpiewać, oj nie przepraszam drżeć się.. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, zaczęłam podziwiać krajobraz za oknem. Tylko, że powoli zaczęło się ściemniać, wiec po chwili nic już nie widziałam. Wyciągnęłam, słuchawki z torby i puściłam 'The Wanted'- Dominika mnie zaraziła.
Po godzinie, nie sorrki trochę więcej, a w sumie nie ważne. Po prostu wylądowaliśmy.  Wzięłyśmy swoje rzeczy i ruszyłyśmy do wyjścia. Przed drzwiami czekał na nas Zayn.
-Hej-przywitałam go- To jest Iza i Dominika.
-Hej-odpowiedział i przytulił mnie.
-To jest Zayn..-zaczęłam
-Malik z One Direction-wyręczyła mnie Iza.
-Jak to?-zapytałam zaskoczona.
-To tu nie wiedziałaś?-zapytała z niedowierzaniem.
Było mi trochę głupio, on jest wielką gwiazdą, a ja mu gitarę zawracam.
-DAj spokój przecież to nic takiego-powiedział i puścił do mnie oko. Jest taki wyrozumiały. Bardzo mi go brakowało.
-Dzięki-powiedziałam.
-A tak w ogóle-powiedziała Iza- Ja też chcę się przytulić!.
-Przewróciłam tylko oczami.
-Mogę?-popatrzyła na Zayna prosząco.
-Jasne-powiedział i uścisnął ją. Później  pomógł nam załadować bagaże i pojechaliśmy do naszego mieszkania.

________________________________________
I jak się podoba? Nudne?